W świecie, w którym hasła takie jak „czysta dieta”, „superfoods„ czy „fit lifestyle” królują na Instagramie i TikToku, łatwo zatracić granicę między troską o zdrowie a obsesją. Zdrowe odżywianie to coś, do czego zachęcają dietetycy, lekarze i influencerzy. Ale… czy można z tym przesadzić? Okazuje się, że tak. I właśnie o tym jest ortoreksja – mało znane, ale coraz częściej diagnozowane zaburzenie odżywiania.

Ortoreksja – co to takiego?
Ortoreksja oznacza obsesję na punkcie zdrowego odżywiania. Amerykański lekarz Steven Bratman po raz pierwszy opisał ją w 1997 roku, pokazując, że nadmierna dbałość o „czystość” jedzenia może prowadzić do poważnych problemów. Choć ortoreksja nie figuruje jeszcze na liście oficjalnych zaburzeń odżywiania, coraz więcej specjalistów dostrzega ją w gabinetach psychologicznych i dietetycznych.
Osoba z ortoreksją nie walczy z kaloriami ani masą ciała. Skupia się na jakości jedzenia. Eliminuje przetworzone produkty, gluten, laktozę, cukier, a czasem nawet warzywa i owoce, jeśli nie pochodzą z ekologicznego źródła. Tworzy ścisłe reguły, rytuały i listy „dozwolonych” składników.
Jak zdrowe odżywianie zamienia się w obsesję?
Na początku wszystko wygląda niewinnie. Ktoś zaczyna czytać etykiety, unikać cukru, planować posiłki. Jednak z czasem zdrowe wybory przejmują kontrolę nad życiem. Osoba z tym zaburzeniem:
- poświęca ogromną ilość czasu na analizowanie, planowanie i przygotowywanie jedzenia,
- rezygnuje z wyjść ze znajomymi, jeśli nie da się tam „zjeść zdrowo”,
- odczuwa lęk, wstręt lub poczucie winy po zjedzeniu zakazanego produktu,
- traktuje jedzenie jako wyznacznik własnej wartości moralnej,
- izoluje się od innych, by utrzymać kontrolę nad dietą.
Choć taka osoba może uważać się za wzór zdrowego stylu życia, w rzeczywistości doświadcza poważnych konsekwencji – psychicznych i fizycznych. Organizm zaczyna cierpieć przez niedobory, spada masa ciała, pogarsza się koncentracja i samopoczucie. A jedzenie, które miało dodawać energii, zaczyna tę energię zabierać.

Skąd bierze się ortoreksja?
Ortoreksja nie pojawia się bez powodu. Wiele osób popada w obsesję na punkcie zdrowego odżywiania pod wpływem informacji, które każdego dnia zalewają media i internet. Social media regularnie pokazują wyidealizowany obraz zdrowego stylu życia. Użytkownicy oglądają perfekcyjne śniadania, starannie ułożone talerze, kolorowe smoothie i produkty oznaczone jako „czyste” lub „naturalne”. Taki przekaz buduje przekonanie, że tylko określony sposób jedzenia zapewnia zdrowie, a każde odstępstwo od tej normy szkodzi.
Do tego dochodzi presja związana z byciem fit. Kultura promująca smukłe ciała i rygorystyczne podejście do diety tworzy przekaz, w którym dbanie o siebie oznacza pełną kontrolę nad każdym składnikiem na talerzu. Osoby wrażliwe, perfekcjonistyczne lub z niskim poczuciem własnej wartości łatwo wchodzą w ten schemat i zaczynają identyfikować się z dietą bardziej niż z własnymi potrzebami.
Internet dodatkowo pogłębia ten problem. W sieci nie brakuje ostrzeżeń przed rzekomo szkodliwymi składnikami, list produktów, których „lepiej unikać” oraz dietetycznych wyzwań, które obiecują poprawę zdrowia w kilka dni. Trudno odróżnić rzetelne porady od treści, które jedynie wzbudzają lęk i poczucie winy. W efekcie wiele osób zaczyna bać się jedzenia, które nie spełnia wygórowanych norm, i ogranicza dietę do coraz mniejszej liczby produktów. Tak właśnie rodzi się ortoreksja.
Jak rozpoznać ortoreksję?
Ortoreksja nie posiada jednego, oficjalnego testu diagnostycznego, ale pewne zachowania mogą świadczyć o tym, że zdrowe odżywianie wymknęło się spod kontroli. Osoba dotknięta tym zaburzeniem zaczyna obsesyjnie kontrolować skład produktów i ich pochodzenie. Analizuje każdy składnik, szuka informacji o procesie produkcji, unika wszystkiego, co nie spełnia jej rygorystycznych norm.
Po każdym odstępstwie od diety odczuwa silne poczucie winy, lęk lub frustrację. Przekonanie o konieczności jedzenia wyłącznie w „czysty” sposób prowadzi do stopniowego wykluczania kolejnych produktów. Lista zakazanych składników stale się wydłuża, a codzienne menu staje się coraz bardziej ograniczone.
Z czasem taka osoba zaczyna unikać sytuacji towarzyskich. Rezygnuje z wyjść do restauracji, obawia się zjeść posiłek u znajomych, a jedzenie spoza domu postrzega jako zagrożenie dla zdrowia. Pojawia się także poczucie wyższości – przekonanie, że restrykcyjna dieta świadczy o sile charakteru i lepszych wyborach życiowych.
Wszystko to prowadzi do sztywności w podejściu do jedzenia. Brakuje elastyczności, spontaniczności i radości z posiłków. Jedzenie zaczyna dyktować rytm dnia, zamiast wspierać ciało i umysł.
Kiedy pojawia się uczucie, że dieta zaczyna rządzić życiem, warto zatrzymać się i poszukać wsparcia. Rozmowa z psychologiem lub dietetykiem może pomóc zrozumieć mechanizmy stojące za ortoreksją i przywrócić zdrową relację z jedzeniem.

Zdrowe odżywianie nie wymaga obsesji. Wręcz przeciwnie – opiera się na różnorodności, umiarze i elastyczności. Czasem sięgasz po sałatkę z komosą, a innym razem wpadasz na gofry z bitą śmietaną. I to jest OK.
Twoje ciało potrzebuje troski, nie reżimu. Twój umysł potrzebuje luzu, nie presji.
Ortoreksja może zabrać radość z jedzenia, ale możesz ją odzyskać. Wystarczy, że dasz sobie trochę więcej swobody. A jeśli potrzebujesz pomocy – to żaden wstyd. To pierwszy krok do prawdziwie zdrowego stylu życia.


