Kiszonki - ratunek dla zdrowia! - Goodie Foodie

Kiszonki – ratunek dla zdrowia!

Gdyby zapytać obcokrajowca zza zachodniej granicy, jaką dziwną rzecz przyszło mu zjeść w Polsce, z dużą dozą prawdopodobieństwa odpowiedziałby, że kiszone ogórki lub kiszoną kapustę. Niewątpliwie z tych dwóch kiszonek kraj nasz słynie, ale nie możemy sobie tak zupełnie przywłaszczać długiej tradycji tej formy konserwowania żywności – w Korei mają kimchi, przygotowywane najczęściej z kiszonej kapusty pekińskiej, rzepy lub ogórka, Ukraina ma swoje kryżałki (bądź jak niektórzy wolą krężałki) czyli kapustę kiszoną w wodzie po ogórkach, w Indonezji fermentują soję, Maroko stoi kiszoną cytryną, a w kuchni japońskiej spotkamy kiszoną rzepę i imbir, które doskonale zna każdy miłośnik sushi. Wymieniać można by długo, bo kiszonki znane są niemal na całym świecie, a szczególną popularnością cieszą się w krajach słowiańskich oraz azjatyckich. Choć przybierają różne formy, to wszystkie bez wyjątku cieszą się doskonałą sławą, za sprawą ich dobroczynnego wpływu na zdrowie. Co mają w sobie takiego, że sięga się po nie nawet w najdalszych zakątkach świata?

Wspólne kiszenie kapusty

Nim przejdziemy do tworzenia listy benefitów jakie wynikają z jedzenia kiszonych warzyw i owoców, sięgniemy trochę do naszej słowiańskiej historii i opowiemy jak to było kiedyś. Kiszenie kapusty, od której najprawdopodobniej rozpoczęła się tradycja kiszonek w Polsce, było niemalże rytuałem, do którego zapraszało się nie tylko całą rodzinę, ale również sąsiadów. Nic w tym dziwnego – potrzeba było wielu rąk do pracy, by zapełnić poszatkowaną kapustą ogromną dębową beczkę (zdarzało się, że miała ona nawet 2 metry wysokości!). Była to jednak także doskonała okazja do spotkań towarzyskich, po zakończeniu prac w polu. Kapustę z solą oraz innymi składnikami dodawanymi wedle uznania, takimi jak marchew, koper, pieprz, liście chrzanu czy jałowiec układano warstwami, a następnie  ugniatano dokładnie umytymi, bosymi nogami. Deptanie kapusty ponoć do łatwych prac nie należało, bo trzeba było robić to tak długo, aż nowa warstwa puści sok, a cały proces trwał, aż beczka była pełna. Skończoną pracę należało wtedy odpowiednio uczcić. Czym? Daniem z kapusty! I tak oto przy stole zastawionym gołąbkami lub łazankami gromadzili się wszyscy, którzy do ukiszenia beczki kapusty się przyczynili. Czyż nie była to piękna tradycja?

Kiszonki dzisiaj

Choć rytuał rodzinnego kiszenia kapusty zanikł, to jej spożycie wciąż ma się całkiem dobrze. Kapusta i ogórki to najczęściej wybierane do kiszenia warzywa, ale na popularności zyskują u nas także kiszone rzodkiewki, buraki, kalafior i pomidory. To jednak nie koniec, bo z powodzeniem można kisić także inne warzywa, owoce, a nawet grzyby. Mniej znane kiszonki coraz powszechniej dostępne są w sklepach, ale gorąco zachęcamy do przygotowania własnych przetworów – internet oraz książki kucharskie pełne są niesamowicie ciekawych przepisów!

Słowiański superfood

No dobrze, ale dlaczego właściwie warto sięgać po kiszonki? Za sprawą fermentacji, łatwiej trawimy jedzenie, a co za tym idzie przyswajanie składników odżywczych jest znacznie wydajniejsze. Kiszone produkty z reguły są mniej kaloryczne niż ich surowe odpowiedniki, ale w procesie przetwarzania, nie tracą cennych witamin (znajdziemy w nich witaminy A, E, K, PP, C i witaminy z grupy B) i minerałów (magnez, żelazo, wapń, potas i fosfor). Obniżenie kaloryczności wynika z przemiany węglowodanów w kwas mlekowy, który z kolei pełni rolę naturalnego probiotyku – wzmacnia organizm, reguluje florę bakteryjną oraz wspomaga trawienie. Kiszonki są również bogate w błonnik, dzięki czemu zapewniają na długo uczucie sytości. Badania wykazały, że spożycie kiszonek działa korzystnie na układ nerwowy, obniża ciśnienie krwi, a nawet zmniejsza ryzyko nowotworów. Działają one również korzystnie dla naszej urody – poprawiają kondycję włosów, skóry i paznokci. Spożywanie kiszonych produktów zalecane jest także kobietom w ciąży, gdyż pomaga to wzmocnić odporność dziecka, a także może zapobiec alergiom pokarmowym. 

Na koniec, jako ciekawostkę warto dodać, że naukowcy wykazali też, że jedzenie kiszonej kapusty pomaga w profilaktyce oraz leczeniu depresji, choć na ten aspekt autor popularnej sagi o Wiedźminie, Andrzej Sapkowski, ma akurat dość humorystyczne spojrzenie… 😉

Kiszona kapusta! – oznajmił, nabierając rzeczonej z beczki za pomocą drewnianych szczypiec. – Spróbuj, Geralt. Świetna, prawda? Rzecz to smaczna i zbawienna, taka kapusta. Zimą, gdy brak witamin, chroni przed szkorbutem. Jest nadto doskonałym środkiem antydepresyjnym.

– Jak niby?

– Zjadasz garniec kiszonej kapusty, popijasz garncem zsiadłego mleka… i wnet depresja staje się najmniejszym z twoich zmartwień. Zapominasz o depresji. Czasem na długo.”

A. Sapkowski “Sezon burz”

Ile to kosztuje?

2. Kalorie

icon
1400
  • 1400
  • 1800
  • 2100

3. Ilość

Wybierz dzienną ilość posiłków

3

4. Ilość dni

Wybierz ile dni

1

61 zł/d

61 zł/total

Zamów