Dobre połączenia produktów

W poprzednim wpisie pisaliśmy o tym jak ważne dla poprawnego trawienia jest to, aby jeść sezonowo. Kolejny element tej układanki to umiejętność odpowiedniego łączenia produktów, które spożywamy. W popularnych przepisach kuchni polskiej i w restauracjach na talerzu panuje często totalny miszmasz i od czasu do czasu na pewno nie zaszkodzi nam, żeby się tym nie […]

W poprzednim wpisie pisaliśmy o tym jak ważne dla poprawnego trawienia jest to, aby jeść sezonowo. Kolejny element tej układanki to umiejętność odpowiedniego łączenia produktów, które spożywamy. W popularnych przepisach kuchni polskiej i w restauracjach na talerzu panuje często totalny miszmasz i od czasu do czasu na pewno nie zaszkodzi nam, żeby się tym nie przejmować i zjeść to na co mamy ochotę, ale dla prawidłowego trawienia ważne jest aby na dłuższą metę przywiązywać wagę do połączeń.

Na przykład latem kiedy możemy spokojnie zjeść surowe warzywa spróbujmy nie łączyć ich z niczym gotowanym, np. z białkiem, które zostało poddane obróbce termicznej – mam tu na myśli pieczone lub gotowane mięso. Nasze enzymy trawienne nie potrafią tego połączenia dobrze strawić. O wiele korzystniej jest zjeść taki kawałek mięsa z warzywem pieczonym lub na przykład duszonym, a surową sałatę można zjeść oddzielnie po odczekaniu minimum 30 minut.

Nie powinno się także w jednym posiłku łączyć białek z węglowodanami. Jesteśmy przyzwyczajeni do klasycznego obiadu, gdzie na talerzu występuje kawałek mięsa, jakieś warzywo (choć i to niestety pewne nie jest) i węglowodany w postaci kaszy, ryżu lub makaronu – natomiast wersja mięso plus warzywo byłaby dla nas zdecydowanie bardziej korzystna. Taki obiad z początku wydaje się mniej sycący, ale po pewnym czasie człowiek przestawia się i czuje się zdecydowanie lepiej. Węglowodany to w końcu cukry, a czym więcej cukrów spożywamy tym większe mamy później łaknienie – przez chwile czujemy się nasyceni, potem cukier spada i znowu chce nam się jeść. Każdy z nas myślę zna dobrze to uczucie.

Zbliżamy się nieubłaganie do najbardziej niekorzystnego, jednak bardzo popularnego połączenia – nabiału i ryby. Na myśl przychodzi na przykład bajgiel z łososiem i serkiem Filadelfia czy filet z kurczaka nadziewany serkiem mozzarella. Uwierzcie, że dla naszych jelit jest to prawdziwa bomba i muszą biedne włożyć w proces trawienia bardzo dużo pracy i energii. Zatem nie róbmy im tego i unikajmy takich przysmaków!

Jeżeli te prawidła o poprawnych połączeniach wydają się zbyt wymagające na początek to weźcie sobie do serca jedną, bardzo prostą złotą zasadę poprawnego trawienia, czyli – dokładnie przeżuwaj to co jesz! Nie tylko poprawisz swoje trawienie, ale także dzięki lepszemu przyswajaniu wzmocnisz swój organizm i będziesz miał większą szansę dojść do optymalnej wagi. Skup się na jedzeniu najlepiej jak potrafisz – zrób sobie przerwę od komputera i telefonu – po prostu ciesz się tym wyjątkowym momentem, który w czasie dnia poświęcasz na jedzenie i żuj żuj żuj!